August 24, 2007

Szkolna wycieczka

Filed under: Opowiadania

Z pamiętnika piętnastoletniej Oli
****
W maju pojechałam ze szkołą na wycieczkę do Anglii. Z początku wydawało mi się, że to będzie kolejna nudna wycieczka, jakich pełno w naszym szkolnym kalendarzu. Prowadził ją sam pan dyrektor (cóż za zaszczyt, prawda?) Opiekunami byli- historyk, matematyczka, ksiądz, polonistka i jakaś pani profesor.
Drugiego dnia po przejeździe granicy zorientowałam się, że nie odebrałam jeszcze swojego paszportu od księdza. Poszłam więc do jego pokoju. Zapukałam delikatnie, i nic, trochę głośniej, to samo… nacisnęłam na klamkę, a moim oczom ukazał się niezły widok. Otóż wcześniej przeze mnie wspomniana matematyczka opierała się plecami o biurko, a nie kto inny niż pan dyrektor robił jej tak zwaną minetę. Muszę przyznać, że mnie zatkało. Nagle do pokoju wpadł ksiądz. Spojrzał na mnie, chwycił za rękę i pociągnął do pokoju pani od matematyki. Tam rzuci mnie na łóżko i kazał siedzieć cicho.
-O co chodzi proszę księdza??- krzyknęłam oburzona. Dowiedziałam się, że to nie mój interes, i że nie powinnam się wtrącać do spraw innych, a zwłaszcza nauczycieli.
-Ale przecież ksiądz…. ksiądz jest księdzem!
-Co z tego, że jestem księdzem?
-No…. powinien ksiądz chyba coś z tym zrobić, prawda?- zapytałam niepewnie. Poczułam się bardzo dziwnie. Siedziałam, a raczej na pół leżałam na łóżku, a nade mną stał rozgrzany facet (no bo księża to też mężczyźni). - -Czemu tu jestem proszę księdza?- zapytałam cicho, domyślając się jaka jest odpowiedź. No i oczywiście miałam rację. Zaczęłam krzyczeć, ale ściany były dźwiękoszczelne (mieszkaliśmy w pokojach ze szkoły muzycznej z internatem, dźwiękoszczelne ściany umożliwiały ćwiczenie uczniom gry do wieczora). Ksiądz rozebrał się do samych bokserek. Powiedział „zamknij się Olka, i tak nikt Cię nie usłyszy”. Podszedł do mnie i pocałował namiętnie. W usta, potem schodził coraz niżej i niżej… Rękami dotykał mnie po całym ciele. Zdjął mi bluzeczkę i spódniczkę. Zostałam w samej bieliźnie. Poddałam się chwili… Czułam narastające podniecenie… Leszek (bo tak miał na imię) pieścił moje piersi, uwolnił je ze zbędnego „ubrania”- zdjął mi biustonosz. Wiedziałam, że zaraz nie wytrzymam, powiedziałam- Zrób TO ze mną- a raczej wykrzyczałam. On jednak mnie nie posłuchał. Zaczął obdarzać moje nagie ciało pocałunkami. Doszedł do podbrzusza. Dotknął mojej mokrej już cipki przez cienki materiał majteczek… Zdjął swoje i zaczął pocierać moją szparkę swoim kutasem. Sama zdjęłam sobie majtki i chwyciłam jego małego. Zaczęłam ruszać ręką w górę i w dół, a wolną ręką uciskałam łechtaczkę. Błagałam księdza, żeby mi wsadził. Wreszcie się doczekałam. Leszek, również najwyraźniej nie mogąc już wytrzymać kazał mi usiąść na czworakach. Sam uklęknął za mną. Ogarnęło mnie wielkie podniecenie. Wiedziałam, że zaraz stracę cnotę. Ksiądz chwycił mnie za biodra i zaczął wpychać w moją szparkę swojego ogromnego już kutasa.
-AaaA!!!!- wrzasnęłam, gdy jego członek przebijał się przez moją nie nadszarpaną do tej pory błonę. Po chwili bólu poczułam rozkosz…. wielką, ogarnęła mnie całą. Nigdy nie zapomnę tego wspaniałego uczucia. Ulga, że już nie boli, strach, a jednak szczęście i to takie niesamowite. Po kilku minutach moim ciałem wstrząsnęły dreszcze. Miałam orgazm. Potężny. Po chwili poczułam jak ksiądz wyjmuje ze mnie swój skarb i oblewa moje ciało potężną dawką spermy.
-Byłaś wspaniała- powiedział zbierając swoje nasienie z mojego biustu i dając mi palce do oblizania.
Poleżeliśmy jeszcze chwilę, po czym poszliśmy się umyć.

****

Piszę to jakby pamiętnik, ale o to chodzi:):)

Comments »

The URI to TrackBack this entry is: http://fantazje.blogsome.com/2007/08/24/szkolna-wycieczka/trackback/

No comments yet.

RSS feed for comments on this post.

Leave a comment

Line and paragraph breaks automatic, e-mail address never displayed, HTML allowed: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>



Anti-spam measure: please retype the above text into the box provided.