Z pamiętnika piętnastoletniej Oli
****
W maju pojechałam ze szkołą na wycieczkę do Anglii. Z początku wydawało mi się, że to będzie kolejna nudna wycieczka, jakich pełno w naszym szkolnym kalendarzu. Prowadził ją sam pan dyrektor (cóż za zaszczyt, prawda?) Opiekunami byli- historyk, matematyczka, ksiądz, polonistka i jakaś pani profesor.
Drugiego dnia po przejeździe granicy zorientowałam się, że nie odebrałam jeszcze swojego paszportu od księdza. Poszłam więc do jego pokoju. Zapukałam delikatnie, i nic, trochę głośniej, to samo… nacisnęłam na klamkę, a moim oczom ukazał się niezły widok. Otóż wcześniej przeze mnie wspomniana matematyczka opierała się plecami o biurko, a nie kto inny niż pan dyrektor robił jej tak zwaną minetę. Muszę przyznać, że mnie zatkało. Nagle do pokoju wpadł ksiądz. Spojrzał na mnie, chwycił za rękę i pociągnął do pokoju pani od matematyki. Tam rzuci mnie na łóżko i kazał siedzieć cicho.
-O co chodzi proszę księdza??- krzyknęłam oburzona. Dowiedziałam się, że to nie mój interes, i że nie powinnam się wtrącać do spraw innych, a zwłaszcza nauczycieli.
-Ale przecież ksiądz…. ksiądz jest księdzem!
-Co z tego, że jestem księdzem?
-No…. powinien ksiądz chyba coś z tym zrobić, prawda?- zapytałam niepewnie. Poczułam się bardzo dziwnie. Siedziałam, a raczej na pół leżałam na łóżku, a nade mną stał rozgrzany facet (no bo księża to też mężczyźni). - -Czemu tu jestem proszę księdza?- zapytałam cicho, domyślając się jaka jest odpowiedź. No i oczywiście miałam rację. Zaczęłam krzyczeć, ale ściany były dźwiękoszczelne (mieszkaliśmy w pokojach ze szkoły muzycznej z internatem, dźwiękoszczelne ściany umożliwiały ćwiczenie uczniom gry do wieczora). Ksiądz rozebrał się do samych bokserek. Powiedział „zamknij się Olka, i tak nikt Cię nie usłyszy”. Podszedł do mnie i pocałował namiętnie. W usta, potem schodził coraz niżej i niżej… Rękami dotykał mnie po całym ciele. Zdjął mi bluzeczkę i spódniczkę. Zostałam w samej bieliźnie. Poddałam się chwili… Czułam narastające podniecenie… Leszek (bo tak miał na imię) pieścił moje piersi, uwolnił je ze zbędnego „ubrania”- zdjął mi biustonosz. Wiedziałam, że zaraz nie wytrzymam, powiedziałam- Zrób TO ze mną- a raczej wykrzyczałam. On jednak mnie nie posłuchał. Zaczął obdarzać moje nagie ciało pocałunkami. Doszedł do podbrzusza. Dotknął mojej mokrej już cipki przez cienki materiał majteczek… Zdjął swoje i zaczął pocierać moją szparkę swoim kutasem. Sama zdjęłam sobie majtki i chwyciłam jego małego. Zaczęłam ruszać ręką w górę i w dół, a wolną ręką uciskałam łechtaczkę. Błagałam księdza, żeby mi wsadził. Wreszcie się doczekałam. Leszek, również najwyraźniej nie mogąc już wytrzymać kazał mi usiąść na czworakach. Sam uklęknął za mną. Ogarnęło mnie wielkie podniecenie. Wiedziałam, że zaraz stracę cnotę. Ksiądz chwycił mnie za biodra i zaczął wpychać w moją szparkę swojego ogromnego już kutasa.
-AaaA!!!!- wrzasnęłam, gdy jego członek przebijał się przez moją nie nadszarpaną do tej pory błonę. Po chwili bólu poczułam rozkosz…. wielką, ogarnęła mnie całą. Nigdy nie zapomnę tego wspaniałego uczucia. Ulga, że już nie boli, strach, a jednak szczęście i to takie niesamowite. Po kilku minutach moim ciałem wstrząsnęły dreszcze. Miałam orgazm. Potężny. Po chwili poczułam jak ksiądz wyjmuje ze mnie swój skarb i oblewa moje ciało potężną dawką spermy.
-Byłaś wspaniała- powiedział zbierając swoje nasienie z mojego biustu i dając mi palce do oblizania.
Poleżeliśmy jeszcze chwilę, po czym poszliśmy się umyć.
****
Piszę to jakby pamiętnik, ale o to chodzi:):)
…To sie objawia w takich ruchach na granicy bolu, ktorych nie lubisz.. Jedna z moich fantazji - Ty w bialej bluzeczce z guzikami i w spodniczce.. Zaczynamy sie calowac jeszcze przed blokiem. Pocalunki staja sie coraz glebsze a ruchy coraz bardziej nerwowe. Na klatce nie wytrzymujesz, sciagasz mi koszulke, wyrzucasz - nie jest Nam juz potrzebna. Odbijamy sie od scian, ‘posuwamy sie’ wolno do gory. Pieszczoty staja sie namietnie agresywne… Na szczescie Grzeska nie ma… Drzwi zatrzaskuja sie, bo popycham Cie na nie… Oparta plecami o drzwi stoisz przodem do mnie…Uwielbiam te Twoje uwodzicielskie spojrzenie… Prowokacyjnie wodzisz palcem po rozchylonych udach… Druga reke opierasz o sciane w gescie poddania i uleglosci.. Przez bluzeczke przebijaja sie 2 rozowe naboje wycelowane we mnie i gotowe… Ale trwa to wszystko krotka chwilke, mgnienie oka.. oboje oddychamy gleboko… W powietrzu czuc zapach Naszego bezgranicznego podniecenia… W nastepnej chwili uslyszalas trzask… Guziczki odbily sie od scian i podlogi… To trzask tkaniny.. Jednym pewnym ruchem chwycilem za Twa bluzke i porwalem na Tobie, uwalniajac Twoje cudowne piersi… Zareagowaly lekko falujac.. Glosno nabralas powietrza wypinajac je do przodu… Nie spodziewalas sie tego… W strachu otworzylas szeroko oczy i zadrzalas w niepewnosci… Ale to ulamek sekundy. Zaraz dreszcz zmienil sie w erotyczny szal… Nie pamietam, w ktorym momencie zsunely sie Twoje majteczki… Moze nie bylo ich wcale? Szybko i niezdarnie zsunelismy moje spodnie… Ni bylo czasu, zeby zsuwac Twoja spodniczke… Nasze pozadanie nie moglo juz czekac.. Oparlas noge o przeciwlegla sciane a biodra wypielas do przodu.. Bylas tak wilgotna.. Tak ja lubie.. Drapals mi prawa lopatke do krwi kiedy wchodzilem w Ciebie - na zawsze zapamietamy Nasze erotyczne blizny.. Druga reka dociskalas moje posladki, zebym wchodzil w Ciebie mocniej.. chcialas nadawac tempo, ale nic z tego - wiesz jak lubie sie z Toba droczyc.. Chcialem sie z Ciebie wysunac. Zebys mnie prosila.. Wlasni eza to mnie ukaralas.. Zdazylem rozciagnac Twoje rece wzdluz sciany i przygwozdzic w uscisku, gdy ugryzlas mnie w szyje.. Krzyknalem. Moj Kotek zaatakowal Twoja Myszke.. Znow poczulem Twoja wilgoc i zar.. Jestes ciasna.. pulsujesz..poruszamy sie w rytm Twojego pulsu.. A moze to bicie mojego serca? Nic juz nie jest pewne.. Czas sie zatrzymal.. Rzeczywistosc sie zaciera.. Nadal trzymam Twoje rece szeroko rozpostarte.. Teraz to Ty krzyczysz z kazdym moim ruchem.. Nastawiasz swoja szyje i twarz do moich goracych pocalunkow.. Moje usta Cie parza.. Gdy patrze w Twoje oczy widze dzikie namietne pozadanie.. Jest w tym cos pierwotnego.. Zwierzecego.. Poruszam sie a Twoje biodre razem ze mne… Uwielbiam gdy tak sie wijesz pod moimi pieszczotami. Jest nam niewygodnie, ale to podniecajace.. Nasze pozadanie bylo tak wielkie, ze droga do lozka to strata czasu.. Mam Cie tu i teraz.. Przyciskam Cie calym cialem.. Uwalniem rece.. Nasze miesnie drza.. Pojawiaja sie pierwsze skurcze.. Szepcze Ci do ucha jak bardzo Cie kocham.. Ale slowa zlewaja sie z Naszymi oddechami, jekiem rozkoszy i orgazmicznym krzykiem.. Nie wiem czy uslyszalas jak bardzo mi na Tobie zalezy.. Dochodzisz pierwsza. Twoje cialo wygina sie w luk a glos zamiera… Opadasz na mnie bezsilna w momencie, gdy ja szczytuje… Wlewam w Ciebie gorący potok spermy. Pojedynczy krzyk.. wienczacy. Sasiedzi na pewno slyszeli.. Osuwamy sie na podloge.. Leze na plecach, Ty na mnie… Mija chwila zanim zlapiemy oddech.. Powtarzam Ci jak bardzo Cie kocham.. Patrzysz na mnie zamglonym wzrokiem.. Teraz na pewno uslyszalas.
Do domu wrocisz w mojej bluzie. Ciekawe co powiesz, gdy mama spyta gdzie biala bluzka, w ktorej wyszlas… ?
ta znajomość została zawarta zupełnie przypadkiem, poznaliśmy się na czacie, po małej scysji z racji mojego nicka. Ale po godzinie dalszej rozmowy uświadomiłam sobie, że ten człowiek jest mi tak bardzo bliski, jak moja własna skóra.. Wiem, że i on czuł podobnie, bo następnego dnia, a raczej wieczora znowu się spotkaliśmy. Czekałam na niego niecierpliwie, a kiedy się w końcu pojawił, wyznałam mu wszystko.. Odkryłam serce i duszę, wszystkie tęsknoty i wszystkie pragnienia. Czułam, że jest kimś, kogo po prostu nie wolno mi zignorować, bo czyniąc to, zaprzeczyłabym sama sobie.. Z każdą następną nocą przy monitorze poznawałam go lepiej, głębiej i coraz bardziej odkrywałam samą siebie. Był taki prostolinijny, szczery, nie wstydził się emocji i z czasem mnie też tego nauczył. Pokochałam go, chociaż między nami były tylko słowa, literki na monitorze. Do czasu…
Nadszedł wieczór, kiedy zadzwonił, mówiąc, że właśnie dojeżdża do mojego miasta. W panice zabrakło mi słów. To było, jak grom z nieba. Oszalałam, lecz nie mogłam go tak pozostawić, przejechał tyle kilometrów tylko dla mnie.. Serce prawie mi stanęło, ale opamiętałam się i poprowadziłam go przez telefon nieznajomymi dla niego ulicami. Patrzyłam z balkonu, wypatrując marki samochodu.. Wreszcie z szalejącym sercem zobaczyłam go..
Smukły, jak posąg hinduskiego boga, spojrzał w górę i napotkał moje oczy.. Uciekłam i warowałam przy domofonie. Kiedy zadźwięczał dzwonek, otworzyłam..
I po raz pierwszy spojrzałam w oczy mężczyźnie, którego tak dobrze znałam, tak tęskniłam i tak pragnęłam.. Trzymał w dłoniach maleńki bukiecik fiołków, wiedział dobrze, że je uwielbiam. Wyjęłam je z jego dłoni bez słowa, patrzyłam na niego tak, jak on patrzył na mnie. Jego ciemne oczy pociemniały jeszcze bardziej, lśniły blaskiem, któremu nie mogłam się oprzeć. Moje wahania znikły w jednej chwili, ujęłam tylko jego dłoń i położyłam na swojej lewej piersi. Słowa były zbędne, podarowaliśmy sobie ich tysiące przedtem. Nie wiedziałam, że jest taki wysoki, patrzył na mnie z góry, dotknął moich włosów, ukryłam twarz w tej ciepłej dłoni i … stało się..
Usta, których kształt znałam tylko ze zdjęcia, dotknęły moich warg. Upuściłam bukiecik fiołków, bo szlag trafił moje zmysły, objęłam go, był taki cudownie żywy i ciepły, gładziłam dłonią ciemne włosy, wspinając się na palcach, by sięgać ust. Moje palce żyły swoim własnym życiem, niezależnie ode mnie starając się wpełznąć pod bawełnianą koszulkę. Dotknęłam gładkiej skóry, nie rozstając się z jego ustami. Wiedziałam, że już za późno, że jestem zgubiona, lecz myśl ta usprawiedliwiła moje serce. Pociągnęłam go w amoku do sypialni, szedł posłusznie, zrzucając z siebie koszulkę i rozpinając mój stanik. Pragnęłam go każdym nerwem mojej skóry i gdy znaleźliśmy się za drzwiami sypialni, ogarnęło mnie szaleństwo.
Przywarłam do jego ust, jak spragniony do gąbki z wodą, błądziłam dłonią po gładkiej piersi, tuliłam się, chcąc przywrzeć do niego całą powierzchnią ciała..
Popchnał mnie na łóżko, rozpinając zamek letniej sukienki.. zsunęłam ją z siebie, tak jak jego szorty..
Widziałam jego twarz dokładnie w blasku księżyca, oczy miał zmrużone, dłonie na moich piersiach zwarte, był nade mną.. Spojrzałam na niego jeszcze raz i poprowadziłam go w siebie. Zmarszczył czoło i westchnął, gdy we mnie wchodził, ja roześmiałam się cicho ze szczęścia i popchnęłam dłonia jego pośladki, by czuć go głębiej. Wtulił twarz w moją szyję i jęknął.. Nareszcie.. Oszalałam.. Patrzył mi prosto w oczy i kochał, splótł swoje palce z moimi, całował sutki zapamiętale, to znowu usta, potem uda i moje ukryte ja..
potem znów wszedł, ja tylko zacisnęłam oczy i palce na prześcieradle, aż uleciałam do góry, z jego głową ukrytą w zgięciu ramienia, oddechem pod pachą i słodkim ciężarem na mojej piersi..
Zasnęliśmy razem, wtuleni w siebie, ciągle jednością będąc.. Zwariowałam..
Welcome to your new blog. This is your first post. Edit or delete it, then start blogging!
An email has been sent to you giving you details of how to log in to the administration section. From there you can change the design by clicking on the tab MANAGE and then click on the tab THEMES. If you have any questions, ask them in the forums — we are only too willing to help.